Praktyki

 

 

 

 

Neoszamańskie

postrzeganie

świata

 

 

 

W najprostszym ujęciu neoszamanizmem można nazwać stosowanie, przez ludzi wywodzących się z kultury „Zachodu”, technik szamańskich. Praktyki te zostały sprowadzone do cywilizacji euro-amerykańskiej zarówno przez antropologów, etnobotaników i podróżników, jak i w kilku przypadkach członków społeczności, w których szamani funkcjonują. Prekursorami dla powstawania zjawiska neoszamanizmu byli Michel Harner oraz Carlos Castaneda, przy czym zbieg okoliczności sprawił, że obaj byli antropologami.

Michel Harner jest doktorem antropologii, który od niemal pięćdziesięciu lat studiuje wiedzę szamańską, przez wielu jest także uważany za prawdziwego „białego” szamana. Inspiracją do studiowania tej wiedzy była przede wszystkim ayahuaskowa wizja, której doświadczył w 1958 przebywając ze społecznością Shuar (Jivaro) w Ekwadorze. Z czasem Harner opublikował swoją pierwszą książkę „Droga Szamana”, w której poza opisaniem swojej wizji, przedstawił podstawowe zagadnienia dotyczące szamanizmu. Jego doświadczenia z tradycyjnymi szamanami obejmowały społeczności w Ameryce południowej, USA i Kanadzie oraz na Syberii. Harner z czasem założył fundację na rzecz badania szamanizmu, której przewodzi do dziś. Jego wkład w rozwój neoszamanizmu jest ogromny. Na podstawie swej wiedzy i doświadczeń stworzył wiele technik prowadzących do osiągnięcia odrębnych stanów świadomości, przeznaczonych dla „zachodniego” odbiorcy. W swych praktykach kierował się założeniem, iż pomimo wielu różnic w systemach szamańskich na całym świecie istnieje pewien rdzeń wspólny dla nich wszystkich, został on nazwany przez niego core shamanizm.

Carlos Castaneda swą szamańską wiedzę czerpał od Don Juana, meksykańskiego czarownika z plemienia Yqui, co sam Don Juan podkreślał jako zupełnie nieistotne, gdyż jego wiedza czerpana była z dawnej linii czarowników meksykańskich. Książki napisane w formie relacji z nauk wzbudziły wiele kontrowersji w świecie akademickim i cieszyły się ogromną popularnością zwłaszcza w gronach hippisowskich, a następnie new age’owych. Pierwsza z książek Castanedy „Nauki Don Juana” dotyczyła przede wszystkim użycia roślin halucynogennych (pejotl, bieluń oraz halucynogenne grzyby). Za jej publikację antropolog dostał tytuł doktora, który w wyniku późniejszych wnikliwych badań naukowców został cofnięty, a Castaneda ogłoszony oszustem, nie zmniejszyło to jednak popularności jego prac. Nawet teraz 10 lat po śmieci ma on swoich zwolenników oraz zagorzałych przeciwników, którzy jego prace uważają za wymysł jego fantazji. Ostatecznie z punktu widzenia osób praktykujących techniki neoszamańskie nieistotne jest, czy Don Juan istniał naprawdę, czy też to sam Castaneda był szamanem, który postanowił posłużyć się postacią pochodzącą z rdzennej ludności by uwiarygodnić swój przekaz. Znaczenie ma fakt, że przedstawiony w książkach Castanedy świat odpowiada szeroko rozumianemu światopoglądowi szamańskiemu, a zaprezentowane techniki osiągania odmiennych stanów świadomości są praktycznie weryfikowalne i działają. Sam Harner tak właśnie argumentuje wiarygodność (z praktycznego punktu widzenia) dzieł Castanedy. Po sukcesie serii nauk Don Juana na „Zachodzie” pojawiło się wielu „uczniów” i „uczennic” szamanów z różnych stron świata. Fakt, że te pozycje cieszyły się coraz szerszym zainteresowaniem świadczy, iż musiała istnieć ogromna dziura światopoglądowo-duchowa, wywołana oderwaniem od przyrody, która znalazła ujście w postaci neoszamańskiego spojrzenia na świat.

W Polsce zjawisko neoszamanizmu pojawiło się stosunkowo późno, co wynika z systemu politycznego jaki funkcjonował do końca lat osiemdziesiątych, w wyniku którego brak było (lub była ona bardzo trudno dostępna) literatury dotyczącej tematu. Jeśli funkcjonowały prace dotyczące szamanizmu to raczej w środowisku naukowym, i też ściśle z takiej perspektywy to zjawisko ujmujące. Ponadto w Polsce brak jest tradycji związanych z uprawianiem szamanizmu, w przeciwieństwie na przykład do Stanów Zjednoczonych gdzie te tradycje są żywe do dziś, oczywiście mam tu na myśli rdzenną ludność Ameryki Północnej, w której, pomimo etymologii syberyjskiej (patrz szaman), upatrywać można fundamentów neoszamanizmu. Z czasem pod ten termin zaczęto włączać także Hunę – system pochodzący z Polinezji. Ponadto zjawisko to często zbliża się w swoim kształcie do neopoganizmu, także blisko związanego z kultem natury, Matki Ziemi, żywiołów, lecz jego źródła są zupełnie inne podobnie jak i wiele praktyk (tradycje celtyckie, germańskie, staro-słowiańskie). To przede wszystkim techniki i rytuały Indian północno amerykańskich zostały rozpowszechnione wśród ludzi z miast, a z czasem, rosnąć zaczęła liczba „białych” szamanów.

Neoszamanizm jawi się jako system elektycznych, pozbawionych w dużym stopniu kontekstu (zarówno kulturowego jak i kontekstu „miejsca”, czyli krajobrazu i ekosystemu z jakim dane praktyki są powiązane) działań o zminimalizowanej, względem ich tradycyjnego zastosowania, symbolice. Wiele wątpliwości pojawia się na poziomie semantycznym. Dotyczą one używania i nadużywania słów: „szaman”, „szamański”. Wątpliwości te są jak najbardziej na miejscu bo trudno nazwać się szamanem mieszkając od urodzenia w Polsce i na oczy nie widząc tradycyjnego szamana, nie wspominając o pobieraniu u niego nauk, lecz czy oznacza to, że człowiek który stał się uczniem takiego plemiennego uzdrowiciela i po latach nauk i odpowiednich inicjacjach powraca do „cywilizacji” nie może być szamanem tylko dlatego, iż urodził się na „Zachodzie”? Myślę, że nawet w tych „rozwiniętych” krajach funkcja jaką mógłby pełnić szaman dla społeczności nie do końca zanika. Pozostaje nadal uzdrawianie zarówno fizyczne, psychiczne jak i duchowe (medycyna, psychologia i religie coraz częściej odnoszą niepowodzenia w próbach pomocy jednostce).

Neoszamanizm zaklasyfikowany przeze mnie jako jedna z dróg religijności indywidualnej zawiera w sobie ten ogólny zestaw koncepcji jaki jej przypisałem:

Religijność indywidualna jest pojęciem, na które składa się wiele elementów powiązanych w obrębie świadomego, czyli intencjonalnego rozwoju duchowego jednostki. Rozwój duchowy, o którym tu mowa jest też często ujmowany jako poszerzanie świadomości, bądź uwagi, na obszary wcześniej nieuświadamiane, znajdujące się poza zasięgiem percepcji „dnia codziennego” oraz powszechnie panującej konwencji kulturowej. Można też to nazwać indywidualnym, kreatywnym pogłębianiem rozumienia rzeczywistości jaka nas otacza, związków i zależności jakie w niej zachodzą. Tu należy się zatrzymać, aby wyjaśnić pewne podstawowe koncepcje towarzyszące takiemu rozumieniu świata, czyli: holizm, samotność, odpowiedzialność, świadomość śmierci (na planie fizycznym), a w przypadku neoszmanizmu także ożywienie całego świata materii. Integrowanie tych elementów zachodzi w procesie inicjacji. Wszystkie wcześniejsze cechy nie mają najmniejszego znaczenia jeśli wiedza o nich nie płynie z własnego, subiektywnego doświadczenia, ponieważ religijność indywidualna opiera się na wewnętrznym autorytecie (intuicji, wewnętrznym głosie, osobistych przewodnikach duchowych). Wiele inspiracji czerpanych jest z literatury, od autorytetów w danych dziedzinach, ale ostateczny głos należy do wnętrza, i praktycznego sprawdzenia przyjmowanych koncepcji. Tu właśnie chcę zauważyć i podkreślić, że jest to wysoce pragmatyczna „ścieżka” rozwoju gdyż u jej podstaw leży eksperyment, doświadczalne potwierdzenie, choć jednocześnie bardzo różna od oficjalnej nauki, gdyż nastawiona na subiektywne, a nie „obiektywne” rezultaty.

Holizm religijności indywidualnej zakłada, że cały świat jest jednością. Może się zdawać, iż stoi on w opozycji do indywidualizmu, ale te dwa aspekty nie przeczą sobie, bowiem jedność świata wiąże się jakby z innym poziomem istnienia. Na poziomie ego i osobistych działań człowiek jest jednostką, ale na głębszych poziomach świadomości (np. w czasie głębokiego wyciszenia i otwarcia umysłu) ta jednostkowość rozpuszcza się, ujawniając łączność z innymi poziomami świadomości (świat roślin i zwierząt, minerałów, duchów itp.), a także głęboką więź z innymi ludźmi. Pojawia się tu pojęcie sieci czyli systemu pozbawionego hierarchii, w którym każdy byt jest w jakiś sposób połączony z każdym innym. Z jednej strony każdy jest inny, a z drugiej połączone tworzą jedną całość. Wielu autorów książek o tematyce ezoterycznej lubi dawać przykłady z nauki. Na przykład obliczono, jak podaje jedna z takich publikacji, że w ciągu roku wszystkie atomy w ludzkim ciele zostają wymienione na nowe. To sugeruje, że nastąpiła wymiana „energetyczna między tym co „na zewnątrz”, a tym co „wewnątrz”, z czego płynie wniosek że stale musi istnieć połączenie między tymi dwoma poziomami. Koncepcja holizmu przybiera bardzo złożone formy jak i różne wariacje w zależności od doświadczeń praktykującego. Szerszy opis koncepcji holizmu pojawia się w opisach „new age”, lecz tam pojawiają się także elementy dodatkowe. (Kubiak, Hall, Zamojski).

Samotność to kolejna myśl jaka towarzysz uczestnikowi miejskiego folkloru ezoterycznego. Ma ona związek z doświadczalnością pewnych stanów, wewnętrzną transformacją, wyobcowaniem kulturowym i tłumaczy odwrócenie się od duchowych mistrzów i guru. Skoro cała wiedza wiąże się z osobistym doświadczeniem jak może być przekazana przez kogoś innego? Tylko przeżycie danego zdarzenia może przetransformować ludzkie „wnętrze”, zatem nie ma możliwości by transformacja zaszła poprzez same słowa, mogą one być inspiracją do działania, wywoływać uczucia i emocje, ale nie wpłyną na całość istoty ludzkiej, gdyż doświadczenie to będzie tylko częściowe. Można to także pokazać na przykładzie „spotkania” ze śmiercią, ostatecznie to tylko umierający znika z tego świata, wszyscy pozostali nawet najbardziej współodczuwający będą żyli dalej. Doświadczenie śmierci jest „przeżywane” samotnie przez osobę umierającą, jak i każde inne doświadczenie jest w danej formie indywidualnym nabytkiem podmiotu (także w grupie).

Odpowiedzialność jest stanem, w którym jednostka postrzega życie jako wynik własnych działań. Podejmuje działania jak najbardziej świadomie, zdając sobie sprawę z ich konsekwencji. W tej koncepcji brak jest winy, człowiek nie doszukuje się winnego, nie projektuje winy na „licho”, „nieszczęście”, nie szuka grup, które pomogą rozłożyć odpowiedzialność na „wielu”. W pewnym sensie przyjęcie takiej koncepcji jest po prostu praktykowaniem bardziej świadomego działania i przyjmowania zdarzeń jakie człowiek napotyka na swej drodze.

Świadomość śmierci to inaczej mówiąc zdanie sobie sprawy z faktu, że jako istota śmiertelna, człowiek nie będzie żył wiecznie na ziemi. Jest to stwierdzenie rażące swą oczywistością i banalnością, niemniej, gdy przyjrzeć się statusowi śmierci we współczesnym społeczeństwie polskim, żeby nie odchodzić za daleko, z łatwością zaobserwować można, jak ten przecież fundamentalny element naszego istnienia jest marginalizowany i spychany z pola widzenia. Współcześnie nieśmiertelna ludzka istota czyni co tylko w jej mocy, aby zapomnieć i nie mieć kontaktu z jakimikolwiek przejawami śmierci „...ludzie schowali ją w zakamarkach ciemnych szpitali, wyrzucili sprzed oczu. Przestała być oczywistością, stała się czymś zupełnie niezgodnym z porządkiem rzeczy, nienaturalnym.”1 Mimo, że jest ona jedyną pewną rzeczą, człowiek stara się zapomnieć o swym kresie, w tym celu wcześniej wykupuje miejsce na swój grób, zakłada polisy na życie, aby móc nie myśleć o tej kwestii więcej i skupić się na życiu. Ujawnia zawstydzającą niedojrzałość świadomościową nowoczesnego, konsumpcyjnego społeczeństwa. Lecz jak możliwe jest życie bez śmierci, to tak jak niemożliwym jest docenić zdrowia jeśli nigdy nie było się chorym. W opozycji, świadomość śmierci pomaga efektywniej działać, nabrać dystansu do siebie i otaczającej rzeczywistości, oraz przypomina o tym, że jedyny moment na wprowadzenie zmian w jakimś aspekcie życia to teraz, ponieważ przyszłość może nie zaistnieć, a przeszłości nie da się zmienić. W tym świetle osoba zaczyna szanować czas własny i cudzy, a czyny jakich się podejmuje i sposób ich wykonania można przyrównać do dzieł sztuki, gdyż ich znaczenie tkwi w samym akcie, a nie w końcowym rezultacie. Cel leży w działaniu, efekt jest tylko skutkiem ubocznym, zwykle, mimo wszystko, uwieńczonym sukcesem przewyższającym wszelkie oczekiwania, jako że w samym akcie człowiek postępował najdoskonalej jak potrafił. Śmierć skłania jednostkę do głębszej refleksji nad własną egzystencją, pojawia się pragnienie uporządkowania swoich spraw, „Spotkanie z ostatecznością zmienia człowieka.(...)są to swego rodzaj narodziny odpowiedzialności, prawdziwej miłości, pełni człowieczeństwa.”2 Od momentu tego spotkania życie nabiera nowej jakości gdyż okazuje się, że wiele zachowań i działań w konfrontacji ze śmiercią blednie i traci swój pierwotny sens (jeśli w ogóle taki sens miały) „śmierć (...) przede wszystkim oznacza likwidację przeszłości, położenie kresu egzystencji – chybionej, jak każda egzystencja świecka – aby na nowo rozpocząć inną odmienną.”3

Ożywienie świata, forma poszerzonego animizmu, nie funkcjonuje jako element filozofii u wszystkich członków miejskiego folkloru ezoterycznego, ale związana jest raczej z tą grupą ludzi, której najbliższe jawią się koncepcje i techniki pochodzenia szamańskiego. Innymi słowy osobiste doświadczenia tych ludzi potwierdziły największą funkcjonalność tych sposobów na dany etap w ich życiu. U podstaw tego założenia leży przekonanie o istnieniu transcendentnej „mocy”, która przenika wszelki byt. Siła ta wyposażona jest w świadomość i od niej pochodzi także świadomość ludzka. Z faktu, iż przenika ona wszystko to co jest, wynika logicznie, że po pierwsze: wszystko posiada jakiegoś rodzaju świadomość; po drugie: na poziomie ontologicznym jak i praktycznym wszystkie byty są sobie równe, żaden nie jest gorszy bądź lepszy od drugiego; po trzecie: Ziemia jako planeta także jest żywą istotą obdarzoną świadomością. Życie jest w tym paradygmacie najwyższą wartością i oddaje mu się wielki szacunek, który przekłada się na wszystkie istoty, od kamieni i żywiołów, po zwierzęta, człowieka i Ziemię (żeby podać jakieś pojedyncze przykłady).

Przy zgłębianiu i integrowaniu powyższych elementów bardzo istotną rolę odgrywa inicjacja – bezpośrednie doświadczenie sacrum, które pozwala jednostce na wgląd w tajemnicę, pogłębienie zrozumienia. Fundamentalną rolę w tym procesie odgrywa symboliczna śmierć i odrodzenie, które dają inicjowanemu możliwość rozpoczęcie życia „od nowa”. Inicjacja to także walka z samym sobą, z „demonami” ludzkiego umysłu, z której człowiek, gdy zwycięski, wychodzi silniejszy i bardziej otwarty, z mniejszą ilością wewnętrznych ograniczeń, pogodzony ze sobą i ze światem. Proces inicjacyjny na drodze religijności indywidualnej może przybierać różne formy, użyte mogą być różne rytuały, a czasem zachodzi on zupełnie spontanicznie czy nawet nieświadomie. E. Pyrek pisze „iż samo życie jest cyklem świadomych i nieświadomych prób inicjacyjnych. Wiecznie spotykamy Nauczycieli i umieramy dla czegoś lub kogoś, śnimy, marzymy, walczymy ze Smokami-Cieniami. Dopiero jednak uświadomienie sobie sensu owych zmagań (...) może nadać naszemu życiu Sens.”4

Ponadto kluczowym aspektem dla neoszamanizmu (podobnie jak szamanizmu) jest bliski kontakt ze światem przyrody, odnowienie więzi z Ogniem, Wodą, Ziemią i Powietrzem5. Przyroda traktowana jako powiązana sieć istot i duchów staje się sprzymierzeńcem, nauczycielem, przyjacielem. Konsekwencją tego jest głęboka świadomość ekologiczna, wynikająca z holistycznego postrzegania świata. Wiele praktyk jest zatem poświęcona „ratowaniu” bądź „uzdrawianiu” Ziemi. Trafnie ujął cel technik szamańskich stosowanych w neoszamaniźmie Andrzej Szyjewski: „Celem (...) jest w neoszamaniźmie przede wszystkim możliwość odbicia się od naszego świata i zanurzenia w inną sferę doznań. Nie jest to cel sam w sobie, odwiedziny zaświatów służą bowiem przywróceniu utraconego stanu równowagi energetycznej, czego następstwem jest równowaga psychiczna. Neoszamanizm jest więc leczeniem samego siebie, systemem autosoteriologicznym. Możliwe jest uzdrawianie innych, ale jako wyjątek, nie reguła, np. zjednoczenie z rytmami kosmicznymi daje jednocześnie możliwość uzdrowienia całości stosunków ludzkości z Ziemią jako Gają czy Najwyższą Istotą.”6 Celem dla niektórych mogą być też odmienne stany świadomości same w sobie (wbrew powyższej opinii), jak również abstrakcyjna idea osiągnięcia wolności. Jest to w wielkim stopniu uzależnione od danej jednostki choć najczęściej dążenia zamykają się w tych wymienionych powyżej. Jeszcze raz jednak muszę podkreślić, iż neoszamanizm to przede wszystkim pewien zestaw praktyk, przy którym teoretyzowanie jest ślizganiem się po powierzchni i może wręcz utrudnić zgłębienie istoty tej ścieżki...


Bibliografia:

Castaneda Carlos, Nauki don Juana : wiedza Indian z plemienia Yaqui, Wydawnictwo REBIS, Poznań, 2000.

Drury Neville, Szamanizm, Wydawnictwo REBIS, Poznań, 1994.

Eliade Mircea , Mity, sny i misteria, Wydawnictwo KR, Warszawa, 1999.

Pyrek Edi, Inicjacja. Rzecz o poszukiwaniu wizji, Wydawnictwo PEGAZ, Lublin, 1996.

Pyrek Asia i Edi, Wszyscy jesteśmy Indianami, Wydawnictwo G+J RBA, Warszawa, 2005.

Radkowska Magdalena, W poszukiwaniu zaginionej śmierci, czyli Ars moriendi dzisiaj, Polska sztuka ludowa. Konteksty. Antropologia kultury, etnografia, sztuka, Vol. LII, nr 2, 1998.

Szyjewski Andrzej, Szamanizm,Wydawnistwo WAM, Kraków, 2005.


1 Magdalena Radkowska, W poszukiwaniu zaginionej śmierci, czyli Ars moriendi dzisiaj, Polska sztuka ludowa. Konteksty. Antropologia kultury, etnografia, sztuka, Vol. LII, nr 2, 1998, s. 55.

2 Ibidiem.

3 Mircea Eliade , Mity, sny i misteria, Wydawnictwo KR, Warszawa, 1999, s. 273- 277.

4 Edi Pyrek, Inicjacja. Rzecz o poszukiwaniu wizji, Wydawnictwo PEGAZ, Lublin, 1996, s. 156.

5 Użyłem tu dużych liter ponieważ w percepcji neoszama ńskiej 4 elementy są siłami, duchami traktowanymi jak żywe istoty, a to są ich nazwy własne.

6 Andrzej Szyjewski, Szamanizm, Wydawnnictwo WAM, Kraków, 2005, s. 227-228.

 

 

POWRÓT